Featured image of post Liga Narodów mężczyzn - pierwsze ćwierćfinały

Liga Narodów mężczyzn - pierwsze ćwierćfinały

Słowenia przeciwko Turcji, Japonia kontra Chiny - czego oczekiwać po pierwszych ćwierćfinałach VNL?

Tegoroczna faza interkontynentalna VNL pozostawiła sporo do życzenia. Poziom sportowy był taki sobie, dół tabeli mocno odstawał od reszty, sporo reprezentacji kojarzonych jako mocne jest w głębokiej przebudowie i te growing pains były widoczne na boiskach. Na domiar złego gospodarz turnieju finałowego zajął ostatnie miejsce i jest ewidentnie najsłabszym zespołem w rozgrywkach. Jedyną drużyną, która w fazie zasadniczej pokazała wysoką formę jest Japonia.

Narzekanie jak na Dziadcast przystało

Jednak turnieje finałowe rządzą się swoimi prawami, a kto miał dołączyć do składu na tegoroczny sezon reprezentacyjny już tu jest. Wszyscy uczestnicy będą w pełni zmobilizowani, sporej części ekip dawno nie było na takim etapie żadnego, a przynajmniej w niektórych meczach, dostaniemy kawał dobrej siatkówki. Więc czego możemy się spodziewać po pierwszym dniu ćwierćfinałów?

Słowenia

Słowenia zawsze miała w sobie coś z underdoga. Może to kwestia tego, że to po prostu malutkie państewko z populacją niewiele większą od Warszawy, ale nawet jak to ich defaultowe potężne pokolenie było u szczytu mocy i grało na wszystkich turniejach niemal żelazną szóstką, to odczuwałem do nich jakąś sympatię.

Teraz, gdy są głęboko w procesie wymiany pokoleniowej, która wydawała się zadaniem praktycznie niewykonalnym, są chyba jeszcze większym i łatwiejszym do lubienia underdogiem. Jeszcze dwa lata temu wydawało się, że na ostatkach jedzie już praktycznie cała pierwsza szóstka, a jedynym zawodnikiem światowego kalibru, który zostanie na dłużej będzie Rok Možič.

A teraz po fazie interkontynentalnej VNL trudno się nie zastanawiać co Ropret robił przez tyle lat w pierwszym składzie, jak w odwodzie cały czas był Planinšič, który może w elementach bloku i zagrywki daje trochę mniej, ale w rozegraniu jest po prostu lepszy i nie destabilizuje zespołu.

Na skrzydłach do Možiča dołączył Nik Mujanović, który niedawno wchodził w reprezentacji najwyżej na podwyższenie bloku czy podwójną zmianę, a w tej edycji VNL jest najlepiej punktującym zawodnikiem spośród tych, którzy zagrają w final 8 (wyprzedzili go tylko A. Nikolov i Reggers). I jasne, nie można tych statystyk traktować zbyt poważnie: wielu najlepszych nie miało szansy nabić sobie indywidualnych liczb, bo nie grali w jednym czy dwóch turniejach VNL, ale wciąż wysoka liczba dobrze świadczy o formie.

Ciekawe jest też to, że przy tych zmianach kadrowych zmienia się też trochę charakterystyka zespołu. Słowenia z drugiej Francji, czyli zespołu świetnego w obronie, sporo kiwającego i grającego taką cwaną siatkówkę, staje się składem bardziej siłowym, grającym na zasięgu i bardziej skutecznym na wysokiej piłce. Jednocześnie nie stracili całkiem polotu, a z Možičem na boisku potrafią też popłynąć na emocjach i złapać momentum po wygraniu dłuższej wymiany.

Mocne strony

  • Mujanović, który jest w świetnej formie
  • Ogólnie moc rażenia na skrzydłach, zwłaszcza na sytuacyjnej piłce przy założeniu że Možič i Mujanović będą jednocześnie na boisku
  • Zadziwiająco duży spokój na rozegraniu wprowadzony przez Planinšiča

Turcja

Myślę, że śmiało można powiedzieć, że dostanie się Turcji do final 8 to niespodzianka. Ja na pewno się tego nie spodziewałem, chociaż chyba mam tendencję do niedoceniania tego zespołu. Adis Lagumdzija rok po roku notował świetne sezony klubowe, ale nie potrafił tego przełożyć na reprezentację. Poza nim trudno było szukać zawodników na choć trochę zbliżonej półce. Więc po kilku sezonach na zasadzie “może teraz coś ugrają” od jakiegoś czasu już przestałem na to liczyć. I nagle coś się ruszyło.

I nie wiem czy to nagłe doinwestowanie części ligi (chociaż wątpię, bo jednak drużyny budowane bardzo mocno na importach, sezon albo dwa ściągania czołowych zawodników nie nadrobi braków systemowych), czy po prostu szczęśliwy traf w słabszym roku VNL, ale nawet jeśli, to i tak jest jakaś poprawa.

Wracając na moment do Lagumdziji, jak pochwaliłem Mujanovića, to muszę też zaznaczyć, że Adis jest tuż za nim w rankingu punktujących, dzieli ich tylko 8 punktów. Z roku na rok coraz lepiej wygląda też Yenipazar, już raczej rzadko przeszkadza swoimi wystawami kolegom z drużyny, często uruchamia środek, jest też groźny z drugiej piłki (i to bardziej dla przeciwników niż dla siebie samego, bo wcześniej bywało z tym różnie). Jak na zawodnika już nie najmłodszego, to zrobił naprawdę fajny progres w paru ostatnich latach.

Ciekawostka ze statystyk VNL: Bedirhan Bülbül jest drugim najlepiej blokującym zawodnikiem VNL, a z tych, którzy będą mieli okazję zagrać w turnieju finałowym, to już top 1. Zawsze uważałem tego środkowego za lepszego w ataku niż w bloku, a tu niespodzianka. W ogóle jeśli chodzi o taki czysty eye-test, to tureccy środkowi nie wyglądali nigdy zbyt imponująco w bloku, ale może tak po prostu musi być, gdy po twojej prawej stronie skacze gigant Lagumdzija. W liczbach bardzo dobrze wypada też turecki libero, zarówno jeśli chodzi o obronę jak i przyjęcie, ale ja szczerze powiedziawszy tego nie widzę, może nie oglądałem meczów dość dokładnie. Mam też swoje obiekcje co do prowadzenia statystyk przyjęcia, ale o tym kiedy indziej.

No i pozostaje jeszcze słoń w pokoju: do ostatniej chwili nie było wiadomo, czy w składzie na final eight nie pojawi się Efe Mandiraci, zawodnik który nie zagrał w ani jednym meczu w tegorocznym VNL, a zarazem jest talentem z potencjałem na drugiego tureckiego zawodnika klasy światowej (może trochę jeszcze wcześnie na takie deklaracje, ale już nieraz pokazał, że możliwości ma ogromne). Gdyby był dostępny i był w formie jaką pokazywał w dwóch ostatnich sezonach, to Turcja miałaby większą szansę powalczyć. Bez niego może zabraknąć na lewym skrzydle bardzo potrzebnej przeciwwagi dla Adisa Lagumdziji.

Mocne strony

  • A. Lagumdzija, który jak się wydaje w końcu dojechał z formą na reprezentacyjne granie
  • Dużo punktujący środkowi, zwłaszcza Bedirhan
  • Czołowy libero obecnego sezonu VNL (jeśl wierzyć statystykom)

Predykcja

Słowenia jest moim zdaniem całkiem wyraźnym faworytem tego meczu, może z Mandiracim, który magicznie znalazłby formę życia Turcja byłaby w stanie postawić większy opór, ale Słowenia jest mocna, Słowenia jest na fali i Słowenia wydaje się być w fajnym miejscu jako zespół, nie widzę u nich za dużo pretensji i szukania winnych między sobą, dlatego też wydaje mi się, że śmiało mogliby się podnieść po pechowo przegranym secie. O Turcji już tego samego nie mogę powiedzieć. Słowenia jest w ogóle dla mnie czarnym koniem tego turnieju, jakby nie byli po naszej stronie drabinki, to wieszczyłbym im finał, a tak to najlepsze co mogę zrobić to trzecie miejsce.

Japonia

Rok temu, w pierwszym sezonie pod wodzą trenera Laurenta Tilliego, Japonia spisała się poniżej oczekiwań. Porażka w ćwierćfinale VNL z będącą wtedy w niesamowitej formie reprezentacją Polski hańby nie przynosi (chociaż oczekiwania są zawsze wyższe), ale w ostatnim secie zostali już złamani i przegrali do 12. Po takim dotkliwym laniu nie zdążyli się pozbierać na mistrzostwa świata, gdzie wygrali tylko ze słabą Libią. Odpadli już po fazie grupowej, dając się wyprzedzić reprezentacjom Kanady i Turcji. I to już musiało zaboleć (nie ich jedynych, bo w fazie grupowej odpadli również Francuzi, którzy rok wcześniej drugi raz z rzędu zdobyli złoto olimpijskie, czy nasza ulubiona wIeLKa BrAzyLiA, ale to temat na osobny artykuł).

Na początku tegorocznych rozgrywek czysto wizualnie nie sprawiali wrażenia niesamowicie silnej drużyny - na pierwszym turnieju mieli już większość podstawowego składu, ale z naszą w większości rezerwową reprezentacją prześlizgnęli się po tie breaku. No i tak prześlizgiwali się przez cały VNL, połowę spotkań zakończyli tie breakiem, ale każde zwycięsko - jako pierwsza męska drużyna w historii Ligi Narodów zakończyli fazę interkontynentalną bez porażki.

Tradycyjnie ich siłą jest zorganizowanie w obronie, a jeśli chodzi o siłę rażenia, zdecydowanie lewe skrzydło wydaje się być w najlepszej formie. Yuki Ishikawa wrócił do dobrej gry po słabszej końcówce sezonu klubowego, wynikającej z kontuzji, a Ran Takahashi swój świetny poziom po prostu utrzymuje - obok Dmytro Yanchuka zanotował najwięcej asów serwisowych w pierwszej fazie VNL, a w rankingu punktujących jest na 5 miejscu. Atakujący Yuji Nishida nie zawsze potrafił nawiązać do swojej formy sprzed dwóch lat, więc w razie kłopotów na prawym skrzydle można spodziewać się zmiany na Kento Miyaurę.

Ze zmianą na ataku w Japonii mam taki problem, że jest tam dwóch zawodników o bardzo podobnej charakterystyce. Niby fajnie, bo jak jeden z nich nie ma dnia, albo ma problemy zdrowotne, to łatwo na to miejsce wprowadzić zmiennika. Za to jak przeciwnik stworzy sobie sytuację do dobrej gry blokiem i Nishidzie będzie raz za razem wracało pod nogi, to z Miyaurą prawdopodobnie sytuacja będzie niemal identyczna, nawet nic nie trzeba zmieniać.

Pozycja libero jest obsadzona chyba najmocniej na świecie (nie ta z 7. strefy, chociaż sympatia do Diabła u nas jak u Stonesów) - Yamamoto i Ogawa obaj niesamowicie bronią. Dość powiedzieć, że Kazuma Sonae, który w minionym sezonie klubowym zrobił furorę w Chełmie zostając najlepiej przyjmującym Plus Ligi, nie zadebiutował nawet w VNL. W statystyce broniących wyżej od obu jest wspomniany Ran, chociaż to skutek taktyki trenera - obaj libero występowali mniej więcej po równo w tegorocznych meczach (nawiasem mówiąc, bardzo niecierpliwie czekam na duet Takahashi & Ogawa w Lublinie).

Mocne strony

  • Organizacja gry
  • Lewe skrzydło
  • Obrona

Chiny

Trudno napisać coś więcej o tej drużynie - spisali się najgorzej w całej stawce, punkty zdobyli tylko zwycięstwem nad Kubą oraz tie-breakiem wyszarpanym Słowenii. Heynen pewnie robi co może, ale na efekty trzeba dłużej poczekać, i trzeba by wprowadzić system szkolenia młodzieży (a kolejną kwestią jest popularność samej dyscypliny, czy ludzie po prostu sami z siebie chcą grać w siatkę).

Nie podoba mi się fakt, że jako organizatorzy turnieju finałowego są automatycznie chronieni przed spadkiem z Ligi Narodów - biedna Kanada z przegranymi 7 tie breakami będzie musiała za rok walczyć o powrót. Generalnie zgadzam się z przywołanym wyżej Jakubem Bednarukiem, że niestety w tym wypadku gra kasa, a bardziej sprawiedliwe byłoby gdyby jako organizator turnieju finałowego mieli w nim pewne miejsce, ale nie byli chronieni przed spadkiem. Można by jeszcze wymyślić regułę, że mają ostatnią szansę na ratunek przez wygranie tego turnieju finałowego - aż tak duże zaskoczenia w siatkówce na tym poziomie się raczej nie zdarzają, ale byłby to przynajmniej last dance z sercem.

Jednym z graczy, który zwrócił moją uwagę, był Yuantai Yu - przyjmujący z epizodem w Suntory Sunbirds Osaka dobrze spisał się w (przegranym) meczu przeciwko Bułgarii, gdzie potrafił znaleźć rozwiązania przeciwko wysokiej linii bułgarskiego bloku.

Mocne strony

  • Kurde no nie za wiele tego
  • Nie mają nic do stracenia?
  • Swój teren

Predykcja

Gładkie 3-0 dla Japonii - kompletem zwycięstw zasłużyli sobie na najsłabszego przeciwnika w całej stawce.

Podsumowanie

O ile w meczu Słowenii z Turcją można sobie wyobrazić jakąś większą rywalizację, a może nawet niespodziankę, o tyle spotkanie Japonii z Chinami to chyba czysta formalność. Na pewno warto obserwować Słowenię żeby po pierwsze: zobaczyć czy poradzą sobie z pierwszą przeszkodą na ich drodze, a po drugie, wyczuć w jakiej są formie i czy mogą zagrozić faworytom w tym turnieju. Ale akurat tak się złożyło, że ćwierćfinałowy obiad dwudaniowy zostanie zaserwowany dzień później, bo drugiego dnia mamy i mecz czwartego z piątym miejscem i mecz Polaków. Jutro nastawiam się raczej na przystawki, ale liczę, że narobią chociaż trochę apetytu.

Screenshot ze strony volleyball.world, organizatora VNL

z miłości do gry
Built with Hugo
Theme Stack designed by Jimmy